click me Click Me Click Me Click Me

10.06.2016

3 urodziny Gabrysia w stylu Psi Patrol (Paw Patrol)

1 maja obchodziliśmy 3 urodziny Gabrysia. W tym roku była to wyjątkowa impreza bo oprócz niego świętowały w tym dniu jeszcze dwie osoby. 5 urodziny świętowała kuzynka Helenka i 18 ;) jego babcia, a moja mama. Wybór tematu przewodniego był o tyle trudny, że trzeba było dogodzić i Garbyśkowi i Helenie, jednak myślę, że spisaliśmy się w tej kwestii na medal. Bajka Psi Patrol była strzałem w dziesiątkę! Dzięki cioci i ojcu chrzestnemu Młodego gadżety przyjechały do nas aż z Anglii :)
Młodzi mieli swój kąt w domu...



... a starszyzna na tarasie przy grillu :)


Gości było co niemiara i myślę, że wszyscy doskonale się bawili, a szczególnie dzieci! 







Torty które przygotowała dla nas Cukiernia Pokusa nie tylko fantastycznie wyglądały, ale i smakowały! :)





Prezenty natomiast obudziły śpiące w oczach Gabrysia iskierki!





Wóz strażacki Marshalla z Psiego Patrolu, hulajnoga z Psiego Patrolu, Auto na sterowanie, pieniążki i wspólny prezent solenizantów czyli TRAMPOLINA! 

Czas leci nieubłaganie... Już niedługo muszę zacząć planować imprezę na 4 urodziny ;)



P.S. Gadżety na urodziny w stylu Psi Patrol mam na sprzedaż. Jeśli ktoś byłby zainteresowany zapraszam do kontaktu! :) Jest tego sporo :D

8.06.2016

Sposoby na niejadka? Przecież dziecko nie da się zagłodzić!

Jeszcze niedawno rozpaczałam nad tym, że Gabryś prawie nic nie chce jeść, a jeśli czegoś się chwytał to najczęściej były to kanapki z Nutellą lub słodkie bułki. Ten stan rzeczy często doprowadzał mnie do łez lub krzyków w rozpaczy. Wiedziałam, że to tylko moja wina. Nie potrafiłam stanowczo powiedzieć dziadkom, że nie życzę sobie, żeby mój syn zamiast obiadu zjadał paczkę herbatników.  Choć nie... Potrafiłam, ale oni po prostu wiedzieli lepiej, bo przecież "dziecko powinno jeść to co lubi". Zresztą nie będę się powtarzać. Całą historię możecie przeczytać we wpisie "MOJE DZIECKO JADA TYLKO SŁODYCZE".

http://dzidziusiowo.pl/images/stories/dzidzius/kat_mamy_dziecko/niejadek-jedzenie_dziecko1.jpg

W końcu stanowczo postanowiłam zmienić coś w jego sposobie odżywiania. Słodycze zostały całkowicie odsunięte. Całymi dniami słyszałam jęki i płacz, że on chce czekoladkę i choć serce krajało mi się na milion kawałków nie dałam się złamać. W końcu Gabryś zdecydował, że będzie jadł tylko zwykłe bułki.  Dwa dni okropnej męki. Mój płacz gdzieś ukradkiem w łazience. Nerwy.

Tego dnia byłam w pracy. Łukasz zadzwonił, że Gabryś nadal nie chce nic jeść. Rzuciłam słuchawką i opadłam bezsilna na krzesło. Nie wiedziałam już co robić. " Nic nie rób i nie martw się. Dziecko nie jest głupie i nie da się zagłodzić". Te słowa do tej pory echem odbijają mi się w uszach. Jak mogłam być taka głupia. Przecież to oczywiste. Jeśli potrafił sam podejść do lodówki i wyciągnąć sobie z niej jogurt, to szynkę czy ser żółty na pewno też się nauczy. 

Powoli zaczęliśmy wdrażać zmiany w naszym życiu, aby pomóc Młodemu przyzwyczaić się do nowego...

1.Na początek porozmawialiśmy z mężem na temat tego dlaczego nasz syn nie chce jeść normalnych posiłków. Oboje zgodnie stwierdziliśmy, że chodzi o słodycze, jednak by wziąć pod uwagę wszystkie ewentualności udaliśmy się do pediatry aby ten wykluczył ewentualne choroby. Na szczęście pod względem zdrowotnym wszystko okazało się być w jak najlepszym porządku. Nawet waga idealna dla jego wieku, choć mieliśmy świadomość tego, że nie została osiągnięta dzięki pełnowartościowym posiłkom...

2. W celu przedyskutowania naszych błędów żywieniowych udaliśmy się również do znajomego dietetyka dziecięcego. On dokładnie opowiedział nam o tym, co robimy źle i jak to naprawić. Dał nam również do zrozumienia, że sam nie jest za tym, aby całkowicie odsunąć dziecko od słodyczy, ale by nauczyć je, że nie można ich jeść codziennie. Coś w stylu "Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko umieć z tego korzystać". ( Z tego miejsca zapraszam do zapoznania się z inicjatywą "Głodni Zmian". Razem walczymy o darmowe porady dietetyczne dla kobiet w ciąży i małych dzieci :)).

3. Idąc za jedną z porad dietetyka, dokładnie przyjrzeliśmy się temu co Gabryś je i pije. Jak wiadomo  drobne przekąski i soki są kaloryczne, dlatego zaczęliśmy je ograniczać. Gabryś coraz chętniej sięga po wodę, szczególnie tą w półtora litrowych butelkach ;)

4. Przestaliśmy też skakać obok niego z kanapkami i prosić o chociażby gryza w momencie kiedy zapatrzył się na bajkę. Dopiero teraz tak jasno wyklarowało nam się to, że podczas takich akcji, on nawet nie jest świadomy tego, że je, a żołądek robi się pełny...

5. Przed każdym głównym posiłkiem, spędzamy dużo czasu na podwórku, jeżdżąc na rowerze lub po prostu spacerując. Dzięki ruchowi na świeżym powietrzu Młody jest bardziej skory do jedzenia.

6. Zaczęłam inicjować wspólne posiłki. Co weekend wspólnie zasiadaliśmy do śniadania. Przygotowywałam (i nadal przygotowuję) kolorowe i ciekawe półmiski z warzywami, owocami, pieczonymi mięskami , serami i czymś na ciepło. Choć na początku ten pomysł wydawał mu się całkowicie nie do przyjęcia i miotał się na swoim krześle jak opętany, odsuwając od siebie talerz, to ... powoli do tego przywyknął.

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQEfa9_tWjH2e_vVqprE0XvuJIwMGpIOnB_HMSle6vZ6Ie_nePVXg

7. Zdarzają się jednak dni, kiedy nie pomagają ani godziny biegania, ani pięknie przystrojone talerze. Młody jest po prostu na NIE! Wtedy spokojnie pozwalamy mu odejść od stołu. Nie terroryzujemy, nie straszymy i nie namawiamy proponując nagrodę. Jeśli nie ma ochoty, nie zmuszamy go. On za to w chwili głodu przychodzi do nas z uśmiechem na twarzy i prosi o kanapkę z serkiem czy szyneczką, dlatego gdy wychodzimy na spacer mam taką w torebce :)

http://ronja.pl/wp-content/uploads/2016/05/niejadek.jpg

W ten oto sposób poradziliśmy sobie z naszym  "Tadkiem-Niejadkiem" i z naszym podejściem do tematu. Dziecko nie da się zagłodzić. Nawet jeśli nie zje obiadu w końcu odczuje głód i samo do nas przyjdzie. A jak jest u Was? Wasze maluchy jedzą chętnie czy może musicie nad nimi (i sobą) popracować?

4.05.2016

Zielone wzgórza nad Soliną... Czyli o weekendzie jak z bajki!

Kiedy wszystko zwala Ci się na głowę i czujesz, że zaraz eksplodujesz kto ratuje Cię z opresji? Mnie zawsze mój ukochany mąż. Mimo tego, że często zdarza się, że to on jest powodem moich problemów ;) zawsze potrafi  mnie z nich wyciągnąć. I tak ostatnie tygodnie marca były dla mnie tragiczne, a mój bohater znowu pojawił się, żeby wyratować mnie z opresji! Zafundował nam weekend jak z bajki! Zielone wzgórza nad Soliną 2 i 3 kwietnia były jeszcze piękniejsze niż zwykle. Pogoda na medal, towarzystwo jeszcze lepsze. Dużo świeżego powietrza, spacerów i relaksu w SPA Hotelu Skalny Polańczyk

Nad Solinę dotarliśmy około 12 w sobotę i z marszu zafundowaliśmy sobie dawkę świeżego powietrza nad jeziorem. Cisza, spokój i delikatny wiatr. Siedziałam na brzegu i patrzyłam jak chłopaki wrzucają kamyki do wody. Tak bardzo tego potrzebowałam, tego spokoju z daleka od zgiełku i ludzi...







Chodziliśmy trzymając się za ręce i obserwując nasze największe szczęście. Gabriel był zachwycony. Śledził koty i odkrywał wszystkie zakamarki na brzegu. Nawet nie wiemy kiedy przeszedł przez dziurę w płocie i wpakował się na plac zabaw jednej z restauracji. 


Z powodu tego, że sezon rozpoczyna się tam dopiero wraz z weekendem majowym, wiele atrakcji było zamkniętych jednak to nie przeszkodziło nam w doskonałej zabawie. Nasza mała małpka nie chciała wyjść z tego małpiego gaju przez dobrą godzinę.




Jednak prawdziwą wisienką na torcie  był pobyt w Hotelu Skalny Polańczyk. Mogę napisać z czystym sumieniem, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przy Hotelu ogromny plac zabaw i wypożyczalnia rowerów.  Pani w recepcji powitała nas z ogromnym uśmiechem na twarzy. Z ogromną cierpliwością odpowiadała na wszystkie nasze pytania, a potem wręczyła nam klucz do pokoju który był naprawdę cudowny! Duże łóżko, telewizor, biurko, szafa i mimo tego, że nie zamawialiśmy dostawki dla Gabrysia to mieliśmy dodatkowe łóżko co było dla nas bardzo dużym udogodnieniem. Nie musieliśmy się gnieść ;) Po rozpakowaniu bagaży udaliśmy się do hotelowego SPA. I tu kolejne zaskoczenie. Stylowo, pięknie, czysto. 

http://www.skalnyspa.pl/spa-bieszczady/

Pani która czuwała nad porządkiem, kiedy tylko zobaczyła Gabrysia pobiegła po kółko i rękawki. Młody był zachwycony na tyle, że po 4 godzinach mieliśmy problem z zaciągnięciem go do pokoju. 




Należę do osób które lubią spróbować wszystkiego. Odwiedziłam więc zarówno basen (szczególnie umiłowałam sobie chwile pod wodospadem ;)), saunę półsuchą opalaną drewnem jak i saunę z panelem solnym, łaźnię parową i jacuzzi. Nie skusiłam się tylko na studnię z zimną źródlaną wodą i komorę infra red.  Dla wszystkich bezdzietnych, albo dla tych którzy pokusiliby się na weekend bez dzieci, polecam SALKĘ DLA DWOJGA. Łóżka do masażu, duży prysznic i wanna z hydromasażem. Można się sobą nacieszyć ;D

Po dość niespokojnej nocy, kiedy to Gabryś wędrował po pokoju od godziny 3 udaliśmy się na śniadanie. Po drodze wstąpiłam na recepcję. Ze względu na to, że rozładował mi się telefon, a nie zabrałam swojej ładowarki miałam nadzieję, że można pożyczyć. I można :)  W restauracji kolejne miłe zaskoczenie. Okna z widokiem na Zbiornik Soliński. Możecie mi wierzyć, że cudownie wcina się pyszną jajecznicę mając taki widok. 

http://www.skalnyspa.pl/osw-skalny/galeria/

Gabryś na wejściu został obdarowany przez obsługę 3 rodzajami płatków co bardzo go uradowało, jednak po spróbowaniu wszystkich, postawił na swoje ulubione kulki czekoladowe, które już wtedy rzadko w domu widział. Młody skończył śniadanie, a my chcieliśmy się jeszcze rozkoszować świeżymi bułkami z dżemem i pyszną kawą. Dzięki ogromnemu i bogatemu w zabawki kącikowi dziecięcemu, nie mieliśmy z tym problemu. 30 minut dla siebie, a potem walka, żeby Gabryś wrócił z nami do pokoju, tak mu się tam spodobało.

Tego dnia żegnaliśmy się już z hotelem, ale z pewnością jeszcze tam wrócimy, bo właśnie takiego miejsca szukaliśmy. Otwartego na dzieci!

Prosto z hotelu udaliśmy się na Zaporę Solińską. 






Mimo tego, że to stanowczo nie był dobry dzień dla Młodego (ciągle jęki momentami doprowadzały mnie do rozstroju nerwowego) postanowiliśmy jeszcze przepłynąć się po jeziorze. Na przyszłość dla Was rodzince. Pierwsze 30 minut jest fajnie, kolejne 40 Młody przejęczał, a tu niema jak wysiąść o.O




Ten krótki, ale jednak weekend, pozwolił mi mocno naładować baterie. Do codzienności wróciłam z uśmiechem na twarzy , czekając na kolejny taki weekend.

Post nie jest w żaden sposób sponsorowany. Przedstawione w nim treści na temat hotelu są w całości moimi osobistymi odczuciami i doświadczeniami.

28.04.2016

Spotkanie Blogerek "Blogujące Mamy na Południu" - relacja

12 marca miałam okazję spotkać się w Tychach z trzynastoma wspaniałymi kobietami i matkami na niesamowitym spotkaniu "Blogujące Mamy na Południu" zorganizowanym przez Justynę z bloga MamaTyna w restauracji "Słoik i kawa". Na początku jednak wspomnę, że restauracja nie stanęła na wysokości zadania więc słów wychwalających ją pod niebiosa tutaj nie przeczytacie. Mimo tego, że lokal bardzo klimatyczny, obsługa pozostawia wiele do życzenia... 



Na początku należy wspomnieć o czymś co reklamowało to spotkanie od samego początku czyli LOGO które wykonała  Asia z boombom. Niesamowita kobieta, która przelała również na komputer mój pomysł na logo i szablon do tego bloga ;)


Z poprzednich spotkań znałam już praktycznie większość dziewczyn, a właściwie wszystkie oprócz przesympatycznej Anii i Karoliny (Której syn kiedyś będzie mężem mojej córki:D) które od dawna śledzę w internecie. 




Spotkanie więc rozpoczęliśmy od śmiechów, rozmów i plotek, zaraz po tym jak pomogłam Justynie wnieść wszystkie kartony z jej samochodu ;)
Chwilę później powitała nas organizatorka. Wspaniała kobieta, mama i przyjaciółka!


Każda powiedziała kilka słów o sobie i przywędrował do nas piękny i pyszny tort od Piekarni Kłos, który miałam przyjemność pokroić.




Nie zabrakło też wody "Mama i ja", soków od Tłocznia Maurer oraz ciasta drożdżowego od Consonni.




Na samo wspomnienie cieknie mi ślinka ;)

Celem spotkania była tylko dobra zabawa, ale także pomoc dla Kordiana podopiecznego fundacji Mała orkiestra wielkiej pomocy który cierpi na chorobę Leśniewskiego-Crohna. Dzięki licytacji, która zorganizowana była tuż przed spotkaniem udało nam się zebrać aż 2238,50 zł. Z tego miejsca ogromne ukłony w stronę partnerów spotkania, bez których nie udało by nam się zebrać tej imponującej sumy! Ja sama jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam dołożyć cegiełkę również od siebie.

Nie można zapomnieć o świetnych prelekcjach. 
Na początku wystąpiła przemiła i uśmiechnięta od ucha do ucha Monika Niemiec z salonu MiG, która przedstawiła nam różne rodzaje (i wielkości) staników i opowiedziała co nieco o tym jak powinno się je dobierać. Moja wiedza wzbogaciła się o nowe modele,które już tydzień później zamówiłam ;)





Agencja Fotograficzna Basia Marzec opowiedziała nam co nieco o fotografii dziecięcej i przekazała kilka istotnych informacji na temat wykonywania zdjęć dzieciom i praw autorskich.



Teresa, opowiedziała nam o akcji Kocham Zapinam w której bierze czynny udział. Akcja bardzo ważna bo mówi o tym jak bezpiecznie przewozić nasze pociechy w fotelikach samochodowych. Wiedzieliście na przykład, że foteliki również mają swój termin ważności?


To była ostatnia prelekcja, po której po mimo interwencji musiałyśmy opuścić lokal ... Obsługa przypomniała sobie, że ma zaplanowaną kolejną imprezę zorganizowaną i przez to ograniczyła czas naszego spotkania ...
Justynka zorganizowana kobieta więc zaraz odnalazła dla nas inne miejsce nam inne miejsce. Cudowną i przytulną kawiarenkę "W antryju na byfyju" w Tychach w której obsługa powitała nas z uśmiechem na ustach i radością w głosie. Przyznam, że zakochałam się w tym miejscu i mam nadzieję, że podobne powstanie w moim rodzinnym Mielcu. A do tego ta gorąca czekolada! 




Tutaj odbyła się już czysta integracja.

Dziewczyny! Dziękuję za cudowne spotkanie i mam nadzieję, że niedługo znów się zobaczymy!

(Ja ;)) Amelia z Mama Ahoj
Aneta z Nasza droga do  
Aneta z Ausentedreams
Ania z Malaluu
Justyna z MamaTyna
Marta z Mama w biegu
Ola z Babatu
Teresa z Szczypiorki.pl

Jeśli chcecie widzieć jak rozpieścili nas partnerzy spotkania przewijajcie dalej ;)

Na licytacji udało mi się zdobyć:

Pościel od Sangotrade

Otulacz od Pikababy

Poduszka i koc od Mon Tissu

Album przyjaciela - KOT od Wydawnictwo Debit

I upominki:

Próbki kosmetyków naturalnych od Sylveco

Girlanda od Minty Star, Sowa od Indżi - Hand made with Love, klamerki od Milovia

Upominki od Mama i ja

 Pyszny sok od Tłoczni Maurer


Płatki róży w cukrze od  Premium Rosa i ciasteczka od Consonni

Kosmetyki Oillan

Kosmetyki od Bielenda

Maseczki od Dermaglin

Książki od wydawnictwa Novae Res i Zielona Sowa 


Upominki od salonu MiG oraz myBra.pl


Wejście do Parku Family Fun, naklejki na kontakt od Akatja, Upominki od Atopowi bohaterowie
cytrynowe piwo bezalkoholowe od Bezalkoholowe.com

Maseczki, smacker do ust  i akcesoria do włosów od Inter Vion Polska

Torba i rogal samochodowy od Nibyladnia


Za wszystkie zdjęcia upominków nie opatrzone moim logo dziękuję Monice z bloga Monika-J :)