click me Click Me Click Me Click Me

13.06.2016

Spotkanie blogerek parentingowych "Spotkajmy się w Rzeszowie"

9.04.2016r. 
Tę datę zawsze będę wspominać z wielkim uśmiechem na twarzy. To właśnie tego dnia za sprawą moją i Agnieszki z bloga My Lifestyle w Rzeszowie, spotkała się grupa niezwykłych kobiet - matek - blogerek, które otworzyły swoje serca dla Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci z siedzibą w Rzeszowie.

Przygotowania rozpoczęłyśmy pół roku wcześniej, aby wszystko dopracować w najmniejszym szczególe. Czytając relacje i patrząc na kwotę którą zebrałyśmy, wiem, że nam się udało! 

Dzięki wsparciu firm, które przekazały na naszą licytację wspaniałe przedmioty i dzięki nam samym, które otworzyłyśmy swoje serca i portfele, udało nam się zebrać NAJWIĘKSZĄ KWOTĘ jaką do tej pory, na tego typu spotkaniach zebrały blogerki...

Oprócz pieniążków, każda z nas przekazała również zawsze potrzebne w Hospicjum rzeczy takie jak mokre chusteczki, kaszki, obiadki i deserki w słoiczkach.


Od spotkania minęły już dobre dwa miesiące, a ja dopiero teraz mogę spokojnie usiąść i napisać tę relację...

Pamiętam ten dzień jak dziś! Odkąd tylko otworzyłam rano oczy towarzyszył mi ogromny stres. Szybka poranna toaleta i wyładowanym po brzegi samochodem, z Edytą z bloga Rysotki na przednim siedzeniu ruszyłyśmy do Rzeszowa. Śmiechu podczas jazdy było co niemiara, ale z nią zawsze tak jest ;) W pewnym momencie drogi spotkałyśmy także Agę, naszego kochanego "pirata drogowego" który bezpiecznie doprowadził nas do celu ;) Mimo tego, że na miejsce dotarłyśmy później niż planowałyśmy i tego, że musieliśmy zmienić kilka rzeczy w sali, dzięki pomocy dziewczyn które pojawiły się pierwsze byłyśmy gotowe na czas! Pozostało nam tylko realizować nasz plan...

Spotkanie odbyło się w restauracji "Leśna Wola". Chciałam zaznaczyć fakt, że Rzeszów nie jest miastem otwartym na tego typu eventy i spośród 30 restauracji do których wysłałam zapytanie, odpowiedziała i wyraziła chęć wsparcia nas tylko ta! Bardzo dziękujemy, bo teraz wiemy, że nie mogłyśmy trafić lepiej. Mega klimatyczne miejsce, klimatyzowana sala na wyłączność, obsługa z uwagą wsłuchująca się w każdą z naszych próśb i nieoceniona pomoc! :)
Powitanie to jeden z tych punktów, który doprowadza mój głos i ręce do drżenia. To już drugie spotkanie na którym musiałam uruchomić mój (patrząc z perspektywy czasu) pewnie nie najmądrzejszy monolog. Zresztą nawet na zdjęciu zostało to uwiecznione ;)


Pierwszą prelekcję z ramienia ruchu Głodni Zmian, poprowadziła dla nas Ania Patrzałek z bloga Dylematy Mamy i TatyMagister inżynier Technologii Żywności i Żywienia Człowieka na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie,  Edukator Żywieniowy w programie "Zdrowo Jemy Zdrowo Rośniemy, Dietetyk w Przedszkolu Samorządowym w Krakowie i Członkini Polskiego Towarzystwa Dietetyki. W godzinnej "pigułce", ciekawie i zajmująco opowiedziała nam o najważniejszych zasadach w żywieniu najmłodszych i "zdemaskowała" kilka produktów, które reklamowane są jako zdrowe i pełne witamin.









Kolejny wykład poprowadził dla nas Sebastian Peret - prezes Fundacji Klub Młodych Liderów Mielec. Sebastian przekazał nam część swojej wiedzy o Social Media - Facebooku, Instagramie i Snapchat-cie. Niestety w godzinie ciężko opowiedzieć o wszystkim o czym by się chciało, jednak te najważniejsze informacje chłonęłyśmy jak gąbka. Wiem, bo każda z nas teraz wariuje na swoich fanpage'ach na facebooku :)




Później przyszła pora na przerwę i pyszny obiad, a po nim, wróciliśmy na prezentację marki Colway International.
Całkowitym zaskoczeniem był dla nas tutaj przyjazd prezesa firmy. Pan Maurycy Turek postanowił osobiście spotkać się z nami, gdyż (jak to sam zaznaczył) to my jesteśmy przyszłością internetu. Z niesamowitą pasją opowiadał on o swoim produkcie i życiu. Słuchałam go z takim przejęciem, że "kupił" mnie w 100%.


Później oddał głos Pani Ewie Polok - partnerowi firmy - która przedstawiła nam produkty Colway International. Mogłyśmy je także wypróbować na własnej skórze wykonując zabieg na dłonie. Są naprawdę wspaniałe! Ciągle komentowałyśmy "jakie delikatne" , "jakie gładkie" :) Kilku z nas produkty tak przypadły do gustu, ze podjęły współpracę z tą marką.







Następnie przyszedł czas na rozliczenie licytacji. Jak już wspomniałam na początku, udało nam się zebrać piękną sumę 2667zł! 








Później mogłyśmy się już delektować pysznym tortem od jednej z uczestniczek - Ani (Mama Cukiereczki, Słodka Kraina Czarów), kawą i plotkami :)



Kochane uczestniczki! Dziękuję za spotkanie i wszystkie miłe słowa na blogach. Nieskromnie napiszę, że odwaliłyśmy kawał dobrej roboty! Agnieszka! Dziękuję za to, że dzielnie znosiłaś moje humory ;) Z niecierpliwością czekam na Vol. 2 i kolejne spotkanie z Wami dziewczęta!




A o oprawę fotograficzną zadbał Grzegorz Malinowski, którego udało mi się uwiecznić :)


Jeszcze raz ogromne podziękowania dla naszych partnerów! Bez Was nie byłoby tego wyniku!

NukkaSeeSeeMama i jaMiętowy Królik – Art StudioOillanŚwiat KsiążkiEco BlikMuppet ShopZabawkatorTianDe ChrzanówMonczicziPatatoyIV Baby, HonsiuMisiuRajchelkaWoodenStoryLinomagBobeloPracownia AgrafkaLooliKasia at homeHelionOuhmaniaLudilo, ZiajaNovae Res – Wydawnictwo InnowacyjneChocolissimoSzydełkowe NoskiWhisbearNatelandDr BarbaraDinoDinoPracownia RodzinnaTulokoProjektogram, Face&LookOleofarmRedroDabrovkaHally DesignMalinova AnielovaBetter LandAttipasMumkaMajuntoCiuCiu Cukier ArtistEveline CosmeticsWydawnictwo DebitPepper BedDax CosmeticsMamy KalendarzDrukomat.plDoux-DouxalegormaTaputapBuciki BabiceEkoubrankaBioBeauty, OomamooWidziMisieLalki MeToo,  TotoDesignMaamutKram PauliKsięgarnie Matras, JuraPark BałtówTwinkle twinkleLittleWondersFarmonaElemeleTata SzyjePaisleyHopSiupKaku&LoveZyzio – zabawki ręcznie robioneMamalulamCelestini, Bosco DesignManufacture A&MArt Shop HandmadeStellaMały ArtystaOH TullyNibylandiaSensusBezdrożaAkatiaGaboDresBriokoMuzyka BobasaTuptupki, Boogie WoodieSango TradePassion4HomeRevitalashPlazanetCzaCzuAngela Jewelery, MilomiBaby Lena HandmadeBobux.

10.06.2016

3 urodziny Gabrysia w stylu Psi Patrol (Paw Patrol)

1 maja obchodziliśmy 3 urodziny Gabrysia. W tym roku była to wyjątkowa impreza bo oprócz niego świętowały w tym dniu jeszcze dwie osoby. 5 urodziny świętowała kuzynka Helenka i 18 ;) jego babcia, a moja mama. Wybór tematu przewodniego był o tyle trudny, że trzeba było dogodzić i Garbyśkowi i Helenie, jednak myślę, że spisaliśmy się w tej kwestii na medal. Bajka Psi Patrol była strzałem w dziesiątkę! Dzięki cioci i ojcu chrzestnemu Młodego gadżety przyjechały do nas aż z Anglii :)
Młodzi mieli swój kąt w domu...



... a starszyzna na tarasie przy grillu :)


Gości było co niemiara i myślę, że wszyscy doskonale się bawili, a szczególnie dzieci! 







Torty które przygotowała dla nas Cukiernia Pokusa nie tylko fantastycznie wyglądały, ale i smakowały! :)





Prezenty natomiast obudziły śpiące w oczach Gabrysia iskierki!





Wóz strażacki Marshalla z Psiego Patrolu, hulajnoga z Psiego Patrolu, Auto na sterowanie, pieniążki i wspólny prezent solenizantów czyli TRAMPOLINA! 

Czas leci nieubłaganie... Już niedługo muszę zacząć planować imprezę na 4 urodziny ;)



P.S. Gadżety na urodziny w stylu Psi Patrol mam na sprzedaż. Jeśli ktoś byłby zainteresowany zapraszam do kontaktu! :) Jest tego sporo :D

8.06.2016

Sposoby na niejadka? Przecież dziecko nie da się zagłodzić!

Jeszcze niedawno rozpaczałam nad tym, że Gabryś prawie nic nie chce jeść, a jeśli czegoś się chwytał to najczęściej były to kanapki z Nutellą lub słodkie bułki. Ten stan rzeczy często doprowadzał mnie do łez lub krzyków w rozpaczy. Wiedziałam, że to tylko moja wina. Nie potrafiłam stanowczo powiedzieć dziadkom, że nie życzę sobie, żeby mój syn zamiast obiadu zjadał paczkę herbatników.  Choć nie... Potrafiłam, ale oni po prostu wiedzieli lepiej, bo przecież "dziecko powinno jeść to co lubi". Zresztą nie będę się powtarzać. Całą historię możecie przeczytać we wpisie "MOJE DZIECKO JADA TYLKO SŁODYCZE".

http://dzidziusiowo.pl/images/stories/dzidzius/kat_mamy_dziecko/niejadek-jedzenie_dziecko1.jpg

W końcu stanowczo postanowiłam zmienić coś w jego sposobie odżywiania. Słodycze zostały całkowicie odsunięte. Całymi dniami słyszałam jęki i płacz, że on chce czekoladkę i choć serce krajało mi się na milion kawałków nie dałam się złamać. W końcu Gabryś zdecydował, że będzie jadł tylko zwykłe bułki.  Dwa dni okropnej męki. Mój płacz gdzieś ukradkiem w łazience. Nerwy.

Tego dnia byłam w pracy. Łukasz zadzwonił, że Gabryś nadal nie chce nic jeść. Rzuciłam słuchawką i opadłam bezsilna na krzesło. Nie wiedziałam już co robić. " Nic nie rób i nie martw się. Dziecko nie jest głupie i nie da się zagłodzić". Te słowa do tej pory echem odbijają mi się w uszach. Jak mogłam być taka głupia. Przecież to oczywiste. Jeśli potrafił sam podejść do lodówki i wyciągnąć sobie z niej jogurt, to szynkę czy ser żółty na pewno też się nauczy. 

Powoli zaczęliśmy wdrażać zmiany w naszym życiu, aby pomóc Młodemu przyzwyczaić się do nowego...

1.Na początek porozmawialiśmy z mężem na temat tego dlaczego nasz syn nie chce jeść normalnych posiłków. Oboje zgodnie stwierdziliśmy, że chodzi o słodycze, jednak by wziąć pod uwagę wszystkie ewentualności udaliśmy się do pediatry aby ten wykluczył ewentualne choroby. Na szczęście pod względem zdrowotnym wszystko okazało się być w jak najlepszym porządku. Nawet waga idealna dla jego wieku, choć mieliśmy świadomość tego, że nie została osiągnięta dzięki pełnowartościowym posiłkom...

2. W celu przedyskutowania naszych błędów żywieniowych udaliśmy się również do znajomego dietetyka dziecięcego. On dokładnie opowiedział nam o tym, co robimy źle i jak to naprawić. Dał nam również do zrozumienia, że sam nie jest za tym, aby całkowicie odsunąć dziecko od słodyczy, ale by nauczyć je, że nie można ich jeść codziennie. Coś w stylu "Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko umieć z tego korzystać". ( Z tego miejsca zapraszam do zapoznania się z inicjatywą "Głodni Zmian". Razem walczymy o darmowe porady dietetyczne dla kobiet w ciąży i małych dzieci :)).

3. Idąc za jedną z porad dietetyka, dokładnie przyjrzeliśmy się temu co Gabryś je i pije. Jak wiadomo  drobne przekąski i soki są kaloryczne, dlatego zaczęliśmy je ograniczać. Gabryś coraz chętniej sięga po wodę, szczególnie tą w półtora litrowych butelkach ;)

4. Przestaliśmy też skakać obok niego z kanapkami i prosić o chociażby gryza w momencie kiedy zapatrzył się na bajkę. Dopiero teraz tak jasno wyklarowało nam się to, że podczas takich akcji, on nawet nie jest świadomy tego, że je, a żołądek robi się pełny...

5. Przed każdym głównym posiłkiem, spędzamy dużo czasu na podwórku, jeżdżąc na rowerze lub po prostu spacerując. Dzięki ruchowi na świeżym powietrzu Młody jest bardziej skory do jedzenia.

6. Zaczęłam inicjować wspólne posiłki. Co weekend wspólnie zasiadaliśmy do śniadania. Przygotowywałam (i nadal przygotowuję) kolorowe i ciekawe półmiski z warzywami, owocami, pieczonymi mięskami , serami i czymś na ciepło. Choć na początku ten pomysł wydawał mu się całkowicie nie do przyjęcia i miotał się na swoim krześle jak opętany, odsuwając od siebie talerz, to ... powoli do tego przywyknął.

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQEfa9_tWjH2e_vVqprE0XvuJIwMGpIOnB_HMSle6vZ6Ie_nePVXg

7. Zdarzają się jednak dni, kiedy nie pomagają ani godziny biegania, ani pięknie przystrojone talerze. Młody jest po prostu na NIE! Wtedy spokojnie pozwalamy mu odejść od stołu. Nie terroryzujemy, nie straszymy i nie namawiamy proponując nagrodę. Jeśli nie ma ochoty, nie zmuszamy go. On za to w chwili głodu przychodzi do nas z uśmiechem na twarzy i prosi o kanapkę z serkiem czy szyneczką, dlatego gdy wychodzimy na spacer mam taką w torebce :)

http://ronja.pl/wp-content/uploads/2016/05/niejadek.jpg

W ten oto sposób poradziliśmy sobie z naszym  "Tadkiem-Niejadkiem" i z naszym podejściem do tematu. Dziecko nie da się zagłodzić. Nawet jeśli nie zje obiadu w końcu odczuje głód i samo do nas przyjdzie. A jak jest u Was? Wasze maluchy jedzą chętnie czy może musicie nad nimi (i sobą) popracować?