15.06.2016

Dziecko współczesnych rodziców

Jeszcze całkiem niedawno poważnie myślałam o tym aby usunąć blog. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że właśnie tak powinnam postąpić. Praca i życie tak mocno mnie pochłonęły, że nie miałam siły i ochoty aby tu zaglądać. To decyzja powoli we mnie dojrzewała, a wtedy przyszedł TEN dzień... 

Gabryś wrócił z przedszkola, a my z Ł. z pracy. Nie miałam siły mówić, ruszać się, a co dopiero bawić. Włączyliśmy więc pakiet bajek i młody przepadł, natomiast ja i Ł. zgubiliśmy się w ekranach naszych telefonów. W pewnym momencie Gabryś spojrzał na nas, czułam na sobie jego wzrok. Podniosłam głowę. Jego oczy były tak bardzo smutne. Bez słowa odszedł i zaczął się bawić, a mi z miejsca przypomniał się rysunek który jakiś czas temu zobaczyłam na facebooku...


Znacie to uczucie, kiedy serce zdaje się rozrywać na milion kawałków? Wtedy właśnie tak się poczułam. Ciężko było mi złapać oddech, a łzy same cisnęły się do oczu... Nigdy nie chciałabym, aby moje dziecko tak mnie postrzegało, żeby myślało, że nie widzę świata poza telefonem, tabletem, czy komputerem. To był ostatni dzień przed przestojem na blogu. Schowałam telefon, z komputera korzystałam tylko kiedy Młody poszedł spać, a zdjęcia robiłam moim starym Nikonem. Bardzo potrzebny był mi - NAM - ten odpoczynek. Poznaliśmy się z Gabrielem na nowo. Teraz jeszcze bardziej wiem, że to on musi być moim całym światem i żaden blog czy praca nie powinna być od niego ważniejsza.

Powoli zaczęłam rozwijać swoją pasję na nowo. Wróciłam na blog. Znowu piszę, jednak robię to tylko wtedy kiedy Gabryś śpi, pojedzie do kuzynek lub wyjdzie z dziadkami na spacer. Nie robię miliona zdjęć moim smartfonem w każdej godzinie naszego życia. Wiadomo! Fajnie jest potem oglądnąć i powspominać, ale wolę otwierać szufladki swojej pamięci i tam szukać tych wspomnień, niż znowu ryzykować, że Gabryś obdarzy mnie TYM spojrzeniem. Dlatego na moim instagramie, będzie nas teraz niewiele. 
Wolimy żyć chwilą, niż każdą z nich utrwalać.

A teraz droga koleżanko / drogi kolego... Przyjrzyj się swojemu życiu z boku. Czy naprawdę jest tak idealne jak myślisz? Czy w milionie (często pozowanych) zdjęć znajdziesz szczęście? Czy w setkach fotek Twojej pociechy na instargamie potrafisz wyłapać tą, na której próbuje Ci powiedzieć "odłóż ten telefon i pobaw się ze mną..." , bo może niema już ochoty fałszywie uśmiechać się przy kolejnym produkcie który otrzymałaś w ramach "współpracy".  Czy w kolejnym wpisie na blogu i idealnych statystykach znajdziesz takie szczęście jak w  śmiechu dziecka podczas biegania po deszczu?

Znajdź czas dla swojego dziecka. Taki prawdziwy czas. Wyłącz telewizor i komputer, a telefon schowaj na dnie torebki. Twoje dziecko jest tu i teraz. To ono jest ważne. Czas szybko mija... Nie pozwól mu przelecieć Ci przez palce.

7 komentarzy:

  1. Święta prawda. Ja łapię się na tym, że nigdy nie zrobię wielkiej kariery w internetach, bo wolę chłonąć chwile z Tosią, niż patrzeć na nią przez ekran telefonu. Robię zdjęcia - oczywiście, zawsze je robiłam, robili je moi rodzice, są chwile warte uwiecznienia, więc tego sobie nie odmówię. Ale, kiedy wracam do domu staram się czas spędzać z nią, a nie z telefonem. Blogiem zajmuję się, kiedy śpi, bo co mi po blogu, jeśli moje dziecko będzie wspominać matkę jako matkę smartfonową;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze to ujęłaś! Niestety nie wszyscy jeszcze to zrozumieli...

      Usuń
  2. Prawdziwe jest to co piszesz ! SPędzam sporo czasu w internecie, ale jest to czas gdy córka jest w szkole :) Wieczorami staram się jak najwięcej czasu znią spędzić, jednak jesli ona jest czyms pochłonieta to ja zajmuje sie swoimi sprawami, np, nadganiam książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Nadganiasz książkę, a nie siadasz przy komputerze! To już bardzo wiele:)

      Usuń
  3. Bardzo mądrze o tym napisałaś! Daje do myślenia, bo w dzisiejszym świecie rzeczywiście jest tak jak na tym obrazku. Ja już przestałam robić zdjęcia telefonem, a na blogu siedzę, gdy córcia śpi. Jak się razem bawimy, to na 100%, z telefonem gdzieś daleko na stole i wyłączonym komputerem. Wtedy jest czas tylko dla nas :)

    OdpowiedzUsuń