27.06.2016

Czy zabierać dziecko na wesele?

Gabriel przyszedł na świat w idealnym momencie. Załapał się już na tyle imprez, że nie jestem w stanie zliczyć. Jednak im starszy tym bardziej absorbujący. W pierwszym roku jego życia byliśmy na trzech weselach i na każdym z nich był przynajmniej dwie - trzy godziny. Nie był to dla nas problem, ponieważ większość czasu siedział grzecznie w nosidle i nie marudził.


Rok później było już gorzej. Nauczył się chodzić i nie dał nam nawet usiąść spokojnie do obiadu, dlatego na pierwszym weselu odwieźliśmy go już po godzinie, a na kolejne nie zabraliśmy wcale. 

Teraz Gabryś ma ponad trzy lata, a my znowu stajemy przed dylematem czy zabrać go czy nie, bo w lipcu szykują się dwa wesela...

Jakiś czas temu trafiłam na sondę, podczas której zapytano czy dzieci powinny być zapraszane na wesele?

74% ankietowanych odpowiedziało, że TAK 
26%, że nie

Przyznam szczerze, że osobiście poczułabym się urażona, jeśli ktoś zaprosiłby mnie i Ł. na swój ślub, a pominąłby naszego syna. Prawdopodobnie na taką imprezę w ogóle bym się nie wybrała... Jesteśmy rodziną więc dla mnie to logiczne, że powinniśmy zostać zaproszeni wszyscy. Pomijanie mojego dziecka, byłoby nie na miejscu, szczególnie jeśli okazałoby się, że w imprezie brały udział inne maluchy.


A co z imprezą, która ma być idealnym bankietem z przypiętą metką "BEZ DZIECI"? No cóż, jeśli byłabym pewna, że wszystkie dzieci zostały wykluczone to byłabym w stanie to przemyśleć, ale z drugiej strony jak tak radosna impreza może być całkowicie pozbawiona  śmiechu dzieci i tańczenia kaczuszek?

Więc mam już to zaproszenie przed sobą. Widnieją na nim trzy imiona. Super! Mam wybór czy chcę zabrać Młodego czy nie i decyzja nie jest mi narzucona. Gabryś ma kochających dziadków z obu stron, więc wiem, że nie byłoby problemu z tym, żeby ktoś się nim zajął. Nie ma takiej imprezy na której bylibyśmy wszyscy. 
PROBLEM SOLVED
 Jednak nie wszyscy mają tak kolorowo. Zdarza się, że zaproszenie dziecka nie obejmuje, a rodzice zwyczajnie nie mają co z nim zrobić. Wtedy mimo szczerych chęci na weselu się nie pojawią.

Przeciwnicy zabierania dzieci na wesele znajdują wiele powodów, dla których to maluchy powinny zostać w domu. Odniosę się do nich na przykładzie mojego trzylatka:
- hałas i nadmierny natłok dźwięków (ale naprawdę? przecież nie trzeba siedzieć przy głośnikach! zresztą Gabryś to nawet lepiej bawi się przy głośniejszej muzyce)
- tańczący ludzie mogący wpaść na dziecko (jak się przewróci to wstanie ;))
- towarzystwo osób pod wpływem alkoholu (o takich to nie lubię, ale ja nie mam oporów przed powiedzeniem, żeby odsunął się od mojego dziecka, bo cuchnie alkoholem)
- przyśpiewki zawierające niedostosowane słownictwo np. "wszystkie rybki mają pi...ki" :D (serio? na większości wesel takie przyśpiewki pojawiają się już późnym wieczorem i czasem nawet mi cięzko jest zrozumieć tekst)
- jedzenie niedostosowane do żołądków dziecka np. flaczki, dużo słodkich tłustych ciast, kolorowe napoje (a mi to się wydaje, że w natłoku tych potraw zawsze można znaleźć coś odpowiedniego).


2 lipca wybieramy się na wesele do znajomych i jak już postanowiliśmy - Gabriel idzie z nami. Młodzi bardzo poważnie podeszli do tego jak przyjąć swoich małych gości. Na imprezie z pewnością nie zabraknie dla nich atrakcji :)
Nad 23 lipca wciąż debatujemy. Zobaczmy jak Młody spisze się na pierwszej imprezie. Jeśli będzie znośnie z pewnością pójdzie z nami przynajmniej na kilka godzin.

A Wy co sądzicie na ten temat? 
Rodzice powinni być zapraszani na slub/wesele z dziećmi czy bez?
Jeśli z dziećmi, to czy rodzice powinni je zabierać?
Jestem ciekawa Waszego zdania!

30 komentarzy:

  1. Moim zdaniem zdecydowanie warto :) Nie robi nam to różnicy. Wiadomo, dziecko nie dotrwa raczej do końca wtedy najlepiej jeśli możemy liczyć na kogoś kto popilnuje nam dziecko a my bedziemy mogli jeszcze troszkę się pobawić.. albo .. zostaje opcja krótszej zabawy :) My jesteśmy zawsze na Tak :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz! :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ale byliście zaproszeni razem z dziećmi? Moim zdaniem Twój mąż nie powinien iść sam... W najgorszym wypadku wypadałoby szukać noclegu na własną rękę, skoro młodzi nie zapewnili...

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Szczerze współczuje takiego męża . Nie wyobrażam sobie żeby mój tak postąpił. Ja też nie zawsze mam co zrobić z dziećmi więc wtedy jedno z nas jest kierowcą. Wesele siostry spoko ale czy to nie żona i dzieci są teraz na pierwszym miejscu ?

      Usuń
  2. Ja uważam, że to indywidualna sprawa. Każdy inaczej patrzy na różne kwestie, zależy to też (jak napisałaś) od wieku dziecka, ale też dużo zależy od jego charakteru i temperamentu (naszego również). Jeśli chodzi o wesele - nie zdecydowałabym się na zabranie tam córki z prostego powodu - byłaby to dla nas męczarnia. Zamiast się bawić na weselu - musiałabym w tym weselnym stroju i szpilkach bawić się z dzieckiem i spacerować gdzie sobie zechce. To nie dla mnie, póki co takie imprezy wolę obchodzić samotnie z mężem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że każdy ma prawo do własnej decyzji :) Ja jednak staram sięzawsze zabierać syna chociaż na dwie, trzy godziny. Zawsze to jakieś urozmaicenie.

      Usuń
  3. Kiedyś była przeciwko, ale obecnie zmieniłam zdanie. Byłam na weselu z dziećmi ostatnio i córka 2-latka, przez chwilę się bała, a potem tańczyła i bawiła się, nie chciała wracać do domu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczynki to chyba szczególnie uwielbiają takie bale :)

      Usuń
  4. Byłam, a właściwie byliśmy we trójkę miesiąc temu na weselu. Nasz Szymon miał wtedy 14mcy. Nastawiałam się na totalną porażkę wesela z takim maluchem.... A tu proszę! ZASKOCZENIE :D Nie dość, że był zafascynowany orkiestrą, głośną muzyką - najchętniej przesiedziałby przy nich i głośnikach całe wesele, to jak nigdy wytrzymał do 22:30 a później grzecznie sobie poszedł spać do wynajętego pokoju na górze. Ustalone przed weselem mieliśmy, że ok 1-2 w nocy się zbieramy do domu, a tu tak słodko spał cały czas że nie mieliśmy serca go nawet ruszać. Ostatecznie o 4:30 zebraliśmy go na śpiocha i w drogę do domu - ani nie drgnął przez ten czas ;) w dodatku dał odespać rano rodzicom porządnie wesele (aż do 9rano) a i drzemką popołudniową 3-godzinną też nie pogardził :D:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam, a właściwie byliśmy we trójkę miesiąc temu na weselu. Nasz Szymon miał wtedy 14mcy. Nastawiałam się na totalną porażkę wesela z takim maluchem.... A tu proszę! ZASKOCZENIE :D Nie dość, że był zafascynowany orkiestrą, głośną muzyką - najchętniej przesiedziałby przy nich i głośnikach całe wesele, to jak nigdy wytrzymał do 22:30 a później grzecznie sobie poszedł spać do wynajętego pokoju na górze. Ustalone przed weselem mieliśmy, że ok 1-2 w nocy się zbieramy do domu, a tu tak słodko spał cały czas że nie mieliśmy serca go nawet ruszać. Ostatecznie o 4:30 zebraliśmy go na śpiocha i w drogę do domu - ani nie drgnął przez ten czas ;) w dodatku dał odespać rano rodzicom porządnie wesele (aż do 9rano) a i drzemką popołudniową 3-godzinną też nie pogardził :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaki potrafią nas zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie :) Super, że udało Wam się przy maluchu pobawić :)

      Usuń
  6. My też mamy dylemat. Idziemy w tym roku jeszcze na dwa wesela. Na jeden idziemy na pewno sami, bo to wesele znajomych, jeśli chodzi o drugie to idziemy do kuzyna, gdzie będzie połowa rodziny. Zosia super bawi się na weselach. Nie trzeba jej nawet zbytnio pilnować, ale znowu za daleko aby ja wozić na kilka godzin, ale na pewno Antek zostaje z drugimy dziadkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My większość wesel mamy u znajomych i oni zawsze zapraszali nas z Młodym,którego zresztą uwielbiają :)

      Usuń
  7. Wszystko zależy od wieku dziecka. Kiedy córka ma pół roku byliśmy z nią na weselu siostry męża. Wytrzymaliśmy z nią około pół godziny (nie było jej z nami w kościele w czasie składania życzeń i obiadu). Nawet na sali jadalnej było dość głośno i córka czuła się nieswojo, A kiedy zaczęły nad nią nachylać się rozmaite ciotki, Tak zaczęła płakać że nie można było jej uspokoić. Kiedy miała trzy lata była z nami na weselu ponownie. Bawiła się dość dobrze ale już około 10 musiałam ją usypiać na tylnym siedzeniu samochodu, bo nie mieliśmy zapewnionego pokoju. Jako 5-latka na weselu bawiła się rewelacyjnie do pierwszej w nocy. W tym roku mam kolejne zaproszenie na wesele, ale mam już dwójkę dzieci. Nawet nie biorę pod uwagę wyjazdu z obojgiem, Tym bardziej, że mąż ma pełnić funkcję starosty. Będziemy mieć zapewniony pokój, ale nie dam sobie rady sama z dwójką dzieci, kiedy jedno z nich ma pół roczku. W takiej sytuacji wolałabym już nie iść, ale że jest to wesele mojej kuzynki-przyjaciółki, nie ma takiej opcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście to Wasza decyzja,pewnie podjęłabym podobną :) My zawsze Gabrysia odwozimy po kilku godzinach do domu...

      Usuń
  8. wesele to jest bardzo ważna impreza państwa młodych i uważam, że mają prawo zdecydować kogo zapraszają. jeżeli z jakiegoś powodu nie chcą dzieci trzeba to uszanować. nie każdy musi lubić dzieci, czasami marzeniem takiej pary jest impreza bardziej "dorosła", niż "rodzinna". oczywiście rozumiem, że ktoś może się poczuć urażony, szczególnie jeżeli samemu zupełnie inaczej się na tę sprawę zapatruje.

    myślę, że nie ma czegoś takiego jak powinni. jeżeli para chce zaprosić razem z dziećmi zaprasza. jeżeli chce wesele bez dzieci to też o tym informuje. a zaproszeni mają czas podjąć decyzję czy pojawią się na takiej imprezie czy nie mają możliwości albo ochoty. śmieszne też wydaje mi się wyszukiwanie "neutralnych" argumentów przeciwko dzieciom na weselu jakby jakimś grzechem było szczerze przyznać, że po prostu wymarzona impreza odbywa się wyłącznie w gronie dorosłych. to że ktoś chce wesele bez dzieci nie znaczy od razu, że dzieci nie lubi. a nawet jeśli dzieci nie lubi to nie znaczy, że jest jakimś wstrętnym potworem ;)

    a czy zabrać dziecko na wesele jeżeli młodzi nie mają nic przeciwko to decyzja rodziców. niektórzy nie wyobrażają sobie iść na imprezę bez malucha, a inni wręcz przeciwnie nie wyobrażają sobie żeby dziecko ciągnąć ze sobą na wesele ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ktos chce brac dziecko na wesele, spoko.
    Sama jestem przeciwna i corke wzielam na poprawiny dopiero w wieku czterech lat.
    Ale ja lubie sie bawic i tanczyc :) a nie chce co chwila obarczac innych opieka nad roczniakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam bawić się i tańczyć, ale prawie zawsze Młody bawi się na początku z nami,a później odwozimy go do dziadków i resztę wieczoru mamy dla siebie :)

      Usuń
  10. Mamy prawie dwuletnią córkę, dwa tygodnie temu odbył się nasz ślub. Dzieci nie zapraszaliśmy w ogóle. To była impreza dla dorosłych, w pięknym wyjątkowym miejscu, dzieci mi do tego obrazu w ogóle nie pasowały. Jedna para baaardzo bliska rodzina dla mojego męża, z którą widywaliśmy się prawie co tydzień odmówiła przyjścia na wesele, bo "matka kwoka" nie może swoich dzieci zostawić samych w domu pomimo tego, że mają 8 i 12 lat! Co jest kłamstwem, nie raz dzieciaki zostawały same w domu, gdy oni imprezowali, albo nocowały u znajomych. Obraziła się na nas, że bez dzieci będzie i postanowiła swojego męża również zmusić by nie przychodził. Jak dla mnie czucie się urażonym, bo ktoś zaprasza bez dzieci jest dziecinadą samą w sobie... Rozumiem, że dzieci są dla niektórych bardzo ważne i nie potrafią się bez nich nigdzie ruszać, ok, spoko nie moja sprawa. Ale na prawdę warto aż tak się zacietrzewiać, bo nie zaproszono ICH dzieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wasza córka była na ślubie? Pytam bo jestem ciekawa czy ona też nie pasowała do obrazu :) Jeśli chodzi o "matkę kwokę" to wydaje mi się, że chyba trochę przesadziłaś. Ja kwoką nie jestem, często wychodzimy z mężem sami, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie zaprosił mojego dziecka, bo mu nie pasuje do obrazu. Śmieszne to. To tak jakbyś zaprosiła, tylko tylko swoją siotrę czy brata , a jego żonę i dziecko nie bo to już taka doszyta rodzina....

      Usuń
  11. Na ślubie mogły być wszystkie dzieci i było sporo. Włącznie z moją. Tamta "Pani" zdecydowanie przedstawia typ matki kwoki. Chciałaś znać inne punkty widzenia to Ci swój przedstawiłam. Mnie nie pasuje by na imprezie dla dorosłych biegały dzieci, gryzie się z to moim rozumieniem szacunku do gości weselnych, jak i do samych dzieci w sobie. Pewnie wszystko też jest zależne od samego towarzystwa, jak i znajomości preferencji/uprzedzeń gości. Sam obiekt w sobie też może wymuszać nie zapraszanie dzieci, w rozumowaniu stylistycznym jak i bezpieczeństwa maluchów, np. pałacowe wnętrze gdzie odbywa się bardzo luźne, nowoczesne wesele, wszędzie ktoś pali i pije. Dzieci mi się gryzą z takim obrazem... No nie wiem sama, ale znam tyle różnych opcji rozrywek dla córki, że jakiekolwiek wesele mi nie pasuje do kategorii zabaw dla dzieci. Sama bym jej nigdy na wesele nie wzięła. Z samego szacunku do niej jak i do gości. Chyba, że byłoby jasno i otwarcie powiedziane, że zapewniony jest animator/opiekunka dla dzieci, bezpieczne miejsce, a Młoda by przekroczyła próg 3/4 lat. Tylko, że tak czy siak, musiałabym potem ją odłożyć spać i pilnować resztę nocy, czyli po całej zabawie dla mnie. Nieee... jak dla mnie wesele to nie zabawa dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Są podobno takie pary młode, które nie życzą sobie dzieci na weselu. Piszę "podobno", bo się z takimi nie spotkałam, a jedynie o nich czytałam. Mańka zaliczyła sporo wesel w swoim niespełna 4 letnim życiu. Ostatnio w przeciągu miesiąca mieliśmy trzy. Młodej nie było tylko na jednym, bo powaliła ją ospa. Na każdym z tych wesel była masa dzieci. Pierwsze wesele odbywało się w knajpie, która posiadała własne mini zoo i ogromny plac zabaw, dodatkowo mali goście mieli zapewnione osobne menu- jak to nie zabierać malucha? Druga miejscówa była trochę gorzej ulokowana, ale Para Młoda sama prosiła o przybycie z dziećmi, był kącik dla maluchów, był też mały plac zabaw oraz zapewniony osobny pokój przewidziany specjalnie ze względu na małych ludzi i ich potrzeby snu . Trzecie miejsce- sala nad jeziorem, domki dla wszyskich, wielki plac zabaw, kącik do zabawy.

    Widok malucha pląsającego radośnie na parkiecie rozwala. Małe królewny w pięknych sukienkach mogą konkurować z panną młodą. Ja nie widzę przeciwwskazań do zabierania maluchów ze sobą.

    Wiadomo, że ludzie na weselach piją/ palą, ale no powiedzmy sobie szczerze- to samo jest podczas rodzinnych imprez. U cioci na imieninach, na rodzinnym grillu- zawsze znajdzie się ktoś kto pali, ktoś kto za mocno sie wyluzuje po kielonku czy piwku. Rola rodzica polega na tym żeby dziecko w takich sytuacjach przypilnować. Łatwiej będzie to zrobić zabierając młode a parkiet i tańcząc z nim szaleńczo niż schować go/ją u cioci w pokoju podczas imprezki. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem przeciwko zabieraniu dzieci na wesele. Idąc na wesele idę po to aby potańczyć,a nie biegać za dzieckiem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. ja zdecydowanie wolę zostawić dzieci w domu, jeśli nie miałabym z kim ich zostawić zabierałabym bo musiałabym ale jak mam z kim to zdecydowanie wolę iść tylko z mężem. może gdybym miała bliżej brałabym dzieciaki na kilka godzin ale wszędzie daleko mamy więc odpada kiedy będą większe pewnie zaczną chodzić jeśli tylko będzie taka okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  15. My wybieraliśmy się na wesele w połowie lipca i już od dawna myślałam, jak to będzie z naszą półtoraroczną Izunią, która już biega jak szalona i na miejscu nie usiedzi. Ale pewnie potańczyłabym z nią, pogoniła za nią i o 20 poszła z nią spać, a mąż niech się bawi, bo to jego znajomi. Ale okazało się, że przyszły pan młody zapomniał nam powiedzieć, że to wesele bez dzieci! Zaproponował jakiś żłobek niedaleko hotelu, ale ja nie zostawię Izy niewiadomo z kim, a w ogóle ona też nie przyzwyczajona do innych, więc pewnie by się darła. Odechciało nam się jechać na to wesele, bo nastawiliśmy się, że całą rodzinką pojedziemy. No i nie jedziemy. Ale nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja uważam, ze jeśli dziecko jest w odpowiednim wieku (5 w gore) to wesele moze być dla niego okazja do zabawy z rówieśnikami i absolutnie nie powinno sie mu odmawiać tej przyjemności. Jednak chciałam sie odnieść do fragmentu, w którym mówisz o zapraszaniu rodziców bez dzieci. Tak, to jest w złym tonie. Ostatnio spotkała mnie taka niemiła sytuacja. Ja wprawdzie 18 kończę w tym roku, ale nadal jestem częścią rodziny (szczególnie, ze jedynaczka). Jednak najwidoczniej jak zaprasza sie na swoje wesele 'piąta wodę po kisielu' łatwo jest zapomnieć o jednej czy dwóch osobach. Ani ja (bez zaproszenia) ani moi rodzice na wesele sie nie wybrali, tylko i wyłącznie z tego powodu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę,że to nadal jest temat rzeka. Uważam jak kilka poprzedniczek powyżej,że wesele jest mniejscem dla dziecka minimum pięcio letniego. Z perspektywy ubiegłorocznej panny młodej mogę powiedzieć,że pomimo iż bardzo lubię dzieci nie chciałam ich na swoim weselu. Na zaproszeniach dzieci nie uwzględnialiśmy,ponieważ w moim odczuciu piszę się tych, których obecności sobie życzymy. Uważam,że jeżeli jest się normalnym i chce się z jakiś względów dziecko zabrać to wystarczy z młodymi pogadać,a nie zgrywać obrażone hrabiostwo. Jak do nas znajomi się zwrócili z pytaniem,czy mogą zabrać córkę nie mieliśmy nic przeciwko. Dla mnie osobiście dzieci biegające podczas mszy w kościele, albo między kelnerami wcale nie są słodkie. Uważam,że to jest kwestia szacunku dla pary młodej - jak dziecko raz na jakiś czas zostanie z dziadkami nie stanie się krzywda ani jemu,ani babi czy dziadkowi.

    OdpowiedzUsuń
  18. My co prawda na wesele idziemy dopiero w przyszłym roku. Syn będzie miał 1,5 roku. I zamierzam go zabrać ze sobą na 100%. Mały może tego nie zapamięta, ale na pewno będą zdjęcia pamiątkowe i dla nas rodziców super wspomnienie:-) Jeżeli by się jednak kiedyś okazało, ze syn nie zostałby zaproszony to na wesele czy inne przyjęcie bym po prostu nie poszła.

    OdpowiedzUsuń