08.06.2016

Sposoby na niejadka? Przecież dziecko nie da się zagłodzić!

Jeszcze niedawno rozpaczałam nad tym, że Gabryś prawie nic nie chce jeść, a jeśli czegoś się chwytał to najczęściej były to kanapki z Nutellą lub słodkie bułki. Ten stan rzeczy często doprowadzał mnie do łez lub krzyków w rozpaczy. Wiedziałam, że to tylko moja wina. Nie potrafiłam stanowczo powiedzieć dziadkom, że nie życzę sobie, żeby mój syn zamiast obiadu zjadał paczkę herbatników.  Choć nie... Potrafiłam, ale oni po prostu wiedzieli lepiej, bo przecież "dziecko powinno jeść to co lubi". Zresztą nie będę się powtarzać. Całą historię możecie przeczytać we wpisie "MOJE DZIECKO JADA TYLKO SŁODYCZE".

http://dzidziusiowo.pl/images/stories/dzidzius/kat_mamy_dziecko/niejadek-jedzenie_dziecko1.jpg

W końcu stanowczo postanowiłam zmienić coś w jego sposobie odżywiania. Słodycze zostały całkowicie odsunięte. Całymi dniami słyszałam jęki i płacz, że on chce czekoladkę i choć serce krajało mi się na milion kawałków nie dałam się złamać. W końcu Gabryś zdecydował, że będzie jadł tylko zwykłe bułki.  Dwa dni okropnej męki. Mój płacz gdzieś ukradkiem w łazience. Nerwy.

Tego dnia byłam w pracy. Łukasz zadzwonił, że Gabryś nadal nie chce nic jeść. Rzuciłam słuchawką i opadłam bezsilna na krzesło. Nie wiedziałam już co robić. " Nic nie rób i nie martw się. Dziecko nie jest głupie i nie da się zagłodzić". Te słowa do tej pory echem odbijają mi się w uszach. Jak mogłam być taka głupia. Przecież to oczywiste. Jeśli potrafił sam podejść do lodówki i wyciągnąć sobie z niej jogurt, to szynkę czy ser żółty na pewno też się nauczy. 

Powoli zaczęliśmy wdrażać zmiany w naszym życiu, aby pomóc Młodemu przyzwyczaić się do nowego...

1.Na początek porozmawialiśmy z mężem na temat tego dlaczego nasz syn nie chce jeść normalnych posiłków. Oboje zgodnie stwierdziliśmy, że chodzi o słodycze, jednak by wziąć pod uwagę wszystkie ewentualności udaliśmy się do pediatry aby ten wykluczył ewentualne choroby. Na szczęście pod względem zdrowotnym wszystko okazało się być w jak najlepszym porządku. Nawet waga idealna dla jego wieku, choć mieliśmy świadomość tego, że nie została osiągnięta dzięki pełnowartościowym posiłkom...

2. W celu przedyskutowania naszych błędów żywieniowych udaliśmy się również do znajomego dietetyka dziecięcego. On dokładnie opowiedział nam o tym, co robimy źle i jak to naprawić. Dał nam również do zrozumienia, że sam nie jest za tym, aby całkowicie odsunąć dziecko od słodyczy, ale by nauczyć je, że nie można ich jeść codziennie. Coś w stylu "Wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko umieć z tego korzystać". ( Z tego miejsca zapraszam do zapoznania się z inicjatywą "Głodni Zmian". Razem walczymy o darmowe porady dietetyczne dla kobiet w ciąży i małych dzieci :)).

3. Idąc za jedną z porad dietetyka, dokładnie przyjrzeliśmy się temu co Gabryś je i pije. Jak wiadomo  drobne przekąski i soki są kaloryczne, dlatego zaczęliśmy je ograniczać. Gabryś coraz chętniej sięga po wodę, szczególnie tą w półtora litrowych butelkach ;)

4. Przestaliśmy też skakać obok niego z kanapkami i prosić o chociażby gryza w momencie kiedy zapatrzył się na bajkę. Dopiero teraz tak jasno wyklarowało nam się to, że podczas takich akcji, on nawet nie jest świadomy tego, że je, a żołądek robi się pełny...

5. Przed każdym głównym posiłkiem, spędzamy dużo czasu na podwórku, jeżdżąc na rowerze lub po prostu spacerując. Dzięki ruchowi na świeżym powietrzu Młody jest bardziej skory do jedzenia.

6. Zaczęłam inicjować wspólne posiłki. Co weekend wspólnie zasiadaliśmy do śniadania. Przygotowywałam (i nadal przygotowuję) kolorowe i ciekawe półmiski z warzywami, owocami, pieczonymi mięskami , serami i czymś na ciepło. Choć na początku ten pomysł wydawał mu się całkowicie nie do przyjęcia i miotał się na swoim krześle jak opętany, odsuwając od siebie talerz, to ... powoli do tego przywyknął.

https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQEfa9_tWjH2e_vVqprE0XvuJIwMGpIOnB_HMSle6vZ6Ie_nePVXg

7. Zdarzają się jednak dni, kiedy nie pomagają ani godziny biegania, ani pięknie przystrojone talerze. Młody jest po prostu na NIE! Wtedy spokojnie pozwalamy mu odejść od stołu. Nie terroryzujemy, nie straszymy i nie namawiamy proponując nagrodę. Jeśli nie ma ochoty, nie zmuszamy go. On za to w chwili głodu przychodzi do nas z uśmiechem na twarzy i prosi o kanapkę z serkiem czy szyneczką, dlatego gdy wychodzimy na spacer mam taką w torebce :)

http://ronja.pl/wp-content/uploads/2016/05/niejadek.jpg

W ten oto sposób poradziliśmy sobie z naszym  "Tadkiem-Niejadkiem" i z naszym podejściem do tematu. Dziecko nie da się zagłodzić. Nawet jeśli nie zje obiadu w końcu odczuje głód i samo do nas przyjdzie. A jak jest u Was? Wasze maluchy jedzą chętnie czy może musicie nad nimi (i sobą) popracować?

8 komentarzy:

  1. Nasz Tadeusz też jest Tadek-niejadek, szczególnie jeśli chodzi o śniadanie i problem wcale nie leży w słodyczach, bo sięga po nie tylko czasem i w większości pije wodę lub niesłodzoną herbatę, a mimo to moim zdaniem je mało. No właśnie, moim zdaniem... a jego zdaniem wystarczając. Nie biegam za nim, nie karmię na siłę i wierzę, że dziedko nie umrze z głodu nad pełnym talerzem! Sama pisałam o tym niedawno posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam. Dzieci są mądre i nie dadzą się zagłodzić. Jak przysuszy troszkę to sami przyjdą ;)

      Usuń
  2. Dziecko samo sobie krzywdy nie zrobi. U nas dzieci do jedzenia się nie zmusza, ale jak nie jedzą obiadków to słodyczy też nie ma. To działa motywująco :) dziewczyny same wiedzą, że czekoladka (jedna) jest tylko po obiedzie. Trochę więcej luzu mają na wycieczkach i imprezach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest jedna słodycz dziennie. Czy to kostka czekolady, czy to cukierek, czy lizak.Jeden dziennie. Ale nie jest ustalone, że po obiedzie. Wtedy kiedy ma ochotę :)

      Usuń
  3. Mój Drugorodny, też Tadek-niejadek:) Nie zmuszam do jedzenia, ale ilość słodyczy ograniczam sukcesywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadki- niejadki, cały czas mnie to bawi :)

      Usuń
  4. Strasznie się ciesz, że nigdy nie miałam z tym problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas do tej pory nie było problemu z jedzeniem. Słodycze ograniczamy od początku. Nie je czekolady lubisiow danonkow itp. Odkad sie urodził lubił jesc. Do ej pory jadał wszystko procz sera zóltego.Teraz jestesmy przed 3 urodzinami i zaczeły się protesty no marchewka jesdt czerwona , bo brokuł zielny. Mamo daj kanapke z szynką, a za chwile płacz, że na kanapce jesdnak jest szynka. Nie zmuszam. Nie jestes głodny nie jedz! oczywiscie jesli są jego ulubione dania to nie trzeba go wołac czy prosic.
    Pija duzo wody od zawsze oczywiscie slodkie tez dostaje, ale w granicach rozsądku. Pozdrawiam Justyna (kolezanka ze szkoly rodzenia) :)

    OdpowiedzUsuń