18.12.2015

Jestem kelnerem - jestem nikim?

Jak dziś pamiętam dzień w którym skończyłam liceum. Byłam tam gdzie chciałam być, z jasnymi planami na przyszłość. Wiedziałam, że moje życie będzie kręcić się wokół turystyki, choć nie pomyślałam, że ukierunkuje się na gastronomię. Poszłam na studia. Zaocznie uczyłam się w Rzeszowie na kierunku Turystyka i rekreacja. W wieku 19 lat podjęłam swoją pierwszą pracę w zawodzie kelnera. Ot, tylko po to, by dorobić sobie do stażu który odrabiałam z UP. Szybko okazało się, że jestem w tym całkiem dobra. Byłam otwarta i bardzo dobrze rozmawiało mi się z ludźmi. Po 3 miesiącach z sali awansowałam na bar. Duma rozpierała mnie na maksa. Wtedy zdecydowałam, że to jest to co chcę robić w życiu. Przy wyborze specjalizacji na studia, nie wahałam się ani chwili - Hotelarstwo i Gastronomia.  Po roku rozpoczęłam pracę w 4* hotelu. Myślałam, że wiem już bardzo wiele, ale okazało się, że nie wiem nic. Jak się okazało wcześniej nie byłam kelnerem, a zwykłym podawaczem. Bo wiecie...Osoba która przyniesie i odniesie talerz to nie jest kelner. Żeby być kelnerem trzeba mieć doświadczenie, przeszkolenie i TO COŚ. 

Z uwagą przyglądałam się kolegom którzy już TO mieli. Chłonęłam od nich każdą informację i całą wiedzę jaką chcieli mi przekazać. W wolnych chwilach zaczytywałam się w materiałach dotyczących branży i ćwiczyłam swój angielski. Zapisałam się na kurs kelnerski do Krakowskiej Szkoły Restauratorów. W głowie kotłowało się milion pomysłów, na to jak rozkręcić restaurację, jak przygotowywać stoły na przyjęcie specjalnych gości, jak ulepszać naszą pracę. Wszystkie przekazywałam ówczesnej kierowniczce - dziewczynie bez doświadczenia i ze zdecydowanie zbyt wysoką oceną swoich umiejętności - z nadzieją, że doceni moje starania i awansuje mnie na Supervisora. Tak niestety się nie stało. Pomysły przypisała sobie, podpisując się pod nimi swoim nazwiskiem. Stałam w miejscu,  kiedy wszyscy inni wznosili się w górę. Los chciał, że po roku wylądowałam w małej, ale świetnej restauracji, gdzie nareszcie poczułam się doceniona. Skończyłam studia z bardzo dobrą oceną i wybrałam się na kurs baristy, aby ciągle uczyć się czegoś nowego i podnosić swoje kwalifikacje. Jestem w miejscu w którym chcę być. Z głową pełną pomysłów, które w końcu ma kto wysłuchać i nie kradnie mi ich bezczelnie. Teraz wiem, że mogę nazwać się KELNEREM i chciałabym żeby inni też tak mnie postrzegali. Pamiętam sytuację kiedy na niedzielny obiad przyszła rodzina - mama, tata i syn ok 16 lat. Przez cały obiad rozmawiali o szkole. "Jak nie będziesz się uczył to jedyne na co będzie cię stać, to zostanie kelnerem".

Niestety w dzisiejszych czasach KELNER JEST NIKIM. To służba która ma Ci podać to co chcesz i po Tobie posprzątać. Milion razy spotkałam się z sytuacją, kiedy goście restauracyjni gardzili mną, jakbym była człowiekiem niższego gatunku. Przynieś! Wynieś! Pozamiataj! Nie rozumiesz?! Głupia jesteś czy głucha?! - nie wszyscy goście są kulturalni, szczególnie po alkoholu. Kojarzycie sytuacje wyjęte żywcem z zagranicznych, starych filmów kiedy to goście restauracyjni pstrykają na kelnera? Jest to najbardziej znienawidzony ruch, przez wszystkie osoby pracujące w moim zawodzie i dla mnie oznacza kompletny brak szacunku. W niektórych krajach jest nawet zakazany. Jeden z moich znajomych, również kelner doświadczył czegoś jeszcze mniej przyjemnego. Jeden z gości gwizdnął za nim i krzyknął "Ej Ty!".Pamiętam jak dziś jak podszedł do niego i spytał czy widział tu gdzieś psa, a jeśli nie to dlaczego gwizda. Mina gościa bezcenna, z gatunku tych za które nie zapłacisz kartą MasterCard.


Jak ja radzę sobie w trudnych sytuacjach? Przez te 6 lat w zawodzie, nauczyłam się panować nad emocjami, zachowywać spokój i nie reagować na zaczepki. Grzecznie odpowiadam i próbuję rozładować atmosferę. Potem kieruję się na zaplecze i tam... tam to już mogę sobie przeklnąć. Często kiedy w restauracji pojawia się nowy gość, od progu potrafię ocenić, czy będą z nim jakieś problemy. Tak, to też jest zdolność którą nabyłam z czasem. Przyklejam mój "amerykański uśmiech" i zmierzam w jego kierunku.Wymiana krótkich zdań, jakiś żart i robi się luźniej. Dzięki temu, że nieraz goście spędzają w restauracji więcej czasu możemy nawiązać z nimi głębszą i dłuższą relację. W poprzednim miejscu pracy poznałam niesamowitych ludzi, którzy mieszkali w hotelu ponad rok. Do tej pory utrzymuję z nimi kontakt.

Przychodząc do restauracji pamiętajcie, że kelner też jest człowiekiem, studentem, matką, może po godzinach pisać wiersze, albo udzielać się charytatywnie. Nie znacie go, nie oceniajcie z góry. Wielu, naprawdę wielu z nich przygotowywało się do tego zawodu latami,poświęciło swój czas i pieniądze na kursy i szkolenia. Ktoś kiedyś powiedział "Nasz klient - nasz pan". Słyszałam lepszą wersję: "Nasz klient - nasz gość". Jeśli jesteśmy dla Ciebie, jako dla naszego gościa mili - odpłać nam się tym samym.

20 komentarzy:

  1. Widziałam Cię w akcji i naprawdę pełen profesjonalizm :-) a przy okazji gratuluję "lekkiego pióra" i tak trafnego nazywania rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Tym Bardziej mi miło :) :*

      Usuń
  2. Podziwiam Cię za tą siłę, która jest w Tobie. A spędzanie czasu z tak świetną kelnerką to jedynie przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana <3 boję się tylko, że kiedyś ten zapas siły się wyczerpie...

      Usuń
  3. Pieknie to wszystko napisalas.Mieszkam obok tej malej restauracji i wielokrotnie tam bylam ;) jestes szczesciara ze mozesz rozwijac sie w zawodzie ktory kochasz ;) oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) tak, kocham ten zawód! Szczególnie zabieg kontakt z Ludźmi :)

      Usuń
  4. Przeczytane :) wiesz co ja właśnie dlatego nie mogę znieść naszego kraju... Nie każdy kto pracuje w tzw "zawodzie niższej kategorii" jest tam "bo musi żeby utrzymać rodzine" jest traktowany przez społeczeństwo jak czlowiek gorszej kategorii. Mój mąż jest rolnikiem - tak rolnikiem z zawodu i zamilowania, czasami jak widzę reakcje co niektórych to mam ochotę wybuchnąć... Tylko ze nikt nie wie jaka wiedzę trzeba posiadać żeby to wszystko się kręciło, zarabiało i sprzedawało się jako dobra marka w dobrej cenie i ze "rolnik" dzisiejszych czasów przynajmniej ten który ma firmę która dostarcza produkty m in restauracji sklepów itd musi być logistykiem marketingowcem ekonomista psychologiem negocjatorem i cholera wie co jeszcze :P A co do kelnerów - ja cholernie podziwiam ten zawód, wiele godzin ciężkiej pracy i jeszcze niektórzy klie nci :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak napisałyśmy... Ludzie przyklejają metki choć zupełnie nie wiedzą jak i dlaczego człowiek znalazł się w miejscu w którym jest. Zawód kelnera, barmana, rolnika, ekspedientki w sklepie wymaga naprawdę wielu umiejętności, choć na pozór wydaje się niczym.

      Usuń
    2. Jest dokładnie tak jak napisałyśmy... Ludzie przyklejają metki choć zupełnie nie wiedzą jak i dlaczego człowiek znalazł się w miejscu w którym jest. Zawód kelnera, barmana, rolnika, ekspedientki w sklepie wymaga naprawdę wielu umiejętności, choć na pozór wydaje się niczym.

      Usuń
  5. W czasach "przed dziećmi" pracowałam w hotelarstwie i mogę powiedzieć jedno: kelner, któremu chce się pracować to skarb! Niestety w małych miejscowościach, a w takiej mieszkam i w takich pracowałam, znaleźć ludzi, którym się chce pracować to bardzo trudna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mów mi o tym. Sama obserwuję wśród ludzi których zatrudniam, lenistwo stosowane, ale to wynika z tego, że myślą, że rzucą komuś talerz pod twarz i zalatwione, a tu ich spotyka rzeczywistość :D

      Usuń
  6. Świetnie i lekko piszesz. Uwielbiam Cię czytać! :) A co do traktowania tak ludzi, niestety widzi się to w wielu branżach, bo czy to idąc do restauracji, czy do sklepu, czy kina - ludzie mają tendencję do tego, by z pogardą traktować innych, którzy ich zdaniem od tego tam są, żeby "usługiwać" innym, więc szacunek im się nie należy. Ja do każdego staram się podchodzić z szacunkiem i traktować tak, jak sama chciałabym być traktowana.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi. Traktujmy innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

      Usuń
  7. Oby zapal i hart ducha nigdy Cię nie opuszczał! ;-) osobiście nie cierpię kiedy przykleja się ludziom "metki" a w rzeczywistości nie ma się o tym zielonego pojęcia! "Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś aby Ciebie traktowano" - ta zasada towarzyszy mi od wielu lat a zwłaszcza w pracy zawodowej, ba wszędzie ;-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie opuści choć czuję, że robię się za stara do tego zawodu o.O

      Usuń
  8. Niektórym się wydaje, że praca innych jest prosta i nieskomplikowana. Poniżają innych i pomiatają nimi. Tak naprawdę to oni mają bardzo małe doświadczenie w czymkolwiek. Staram się nie oceniać czyjejś pracy stojąc obok. To świetnie, że robisz to z taką pasją. To najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasja w tym zawodzie to podstawa :) Inaczej by zwariował :O

      Usuń
  9. Nie ważne co się robi, ważne że się czerpie z tego satysfakcje, myślę że jesteś najlepszym Kelnerem przez wielkie K :) niestety częściej spotyka się, jak Ty to nazwałaś, podawaczy, przy których klient czuję osobą zakłócającą cenny spokój takiego podawacza, w każdym razie ja się tak często czuje w różnych restauracjach - to tak z drugiej strony medalu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nieraz tak się czułam więc dokładnie wiem o czym mówisz...

      Usuń
  10. Kochana, napisałaś to dosadnie! :)

    OdpowiedzUsuń